Koniec pucharowej przygody BKS Stal
BKS Stal pożegnał się w Landeku z tegorocznym Pucharem Polski.
Spójnia Landek - BKS Stal Bielsko-Biała 3-2 (3-0)
Bramki:
1-0 - 11 min. Jędrzejko,
2-0 - 21 min. Kubica,
3-0 - 33 min. Jędrzejko,
3-1 - 48 min. Olszowski,
3-2 - 53 min. Wojtasik
Żółte kartki: Kudrys, Makowski, Suski - Czaicki, Bujok.
Spójnia: Kudrys - Jodłowiec (90. Pisarek), Genc, Kania, Krzak - Gala (62. Makowski), Wilczek, Kubica, Gomółka (76. Daniel Lech) - Folek, Jędrzejko (56. Suski).
BKS: Góra - Dawid Lech, Rucki I, Mikoda, Sieńkowski (46. Bujok) - Wójcik, Nalepa (46. Zdolski), Czaicki, Olszowski - Kocur (46. Wojtasik), Zaremba (46. Rucki II).
W ćwierćfinale Pucharu Polski Beskidzkiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej bielszczanie zmierzyli się z liderem ligi okręgowej Spójnią Landek. O tym, że mecz nie będzie łatwy wiadomo było już przed spotkaniem. Rzeczywistość okazała się jednak o wiele brutalniejsza. W pierwszej połowie zespół trenera Jana Furlepy grał słabo i nie potrafił wypracować sobie dogodnych okazji do strzelenia gola. Tymczasem gospodarze grali jak natchnieni. Już w 12. minucie spotkania Spójnia wyszła na prowadzenie, a Maciej Jędrzejko ośmieszył bielskich defensorów. Trzech z nich bezskutecznie próbowało odebrać mu piłkę, a ten spokojnie strzelił obok bramki zdobywając pierwszego gola. Osiem minut później było już 2:0. Po dalekim wyrzucie z autu i zamieszaniu pod bielską bramką, drugiego gola zdobył Jakub Kubica. BKS próbował atakować, ale niewiele z tego wychodziło. Gospodarze poczuli jednak krew i jak profesjonaliści dążyli do wykończenia rywala. W 32. minucie po kolejnej kontrze było już 3:0, a po raz drugi piłkę w bramce umieścił Jędrzejko.
Do przerwy więc zdecydowalnie lepiej na boisku prezentowali się gospodarze, ale w drugiej części gry było zupełnie odwrotnie. Wyglądało to tak, jakby w szatni obie ekipy zamieniły się koszulkami. Już trzy minuty po przerwie BKS zdobył pierwszego gola, a na listę strzelców wpisał się Adrian Olszowski. Bielszczanie nie zwalniali tempa i po kolejnych sześciu minutach zdobyli bramkę kontaktową po strzale Maksymiliana Wojtasika. Wydawało się, że podopieczni Jana Furlepy w drugiej połowie zmiażdżą rywali, ale zespół Spójni odczekał bielską nawałnicę i sam próbował swoich sił. Bielszczanie nadal atakowali, ale ich akcjom albo brakowało wykończenia, albo przeszkadzał sędzia, który m.in. odgwizdał spalonego w momencie, gdy nawet gospodarze uznali, że go nie było. Szkoda, bo właśnie w tej akcji BKS zdobył trzeciego gola na wagę remisu i kto wie, być może nawet kolejnej rundy Pucharu Polski. Zresztą postawa sędziów w tym spotkaniu budziła sporo zastrzeżeń i tylko cudowi można przypisać fakt, że piłkarze po ostrych wejściach nie zrobili sobie nawzajem krzywdy. Arbitrzy zupełnie bowiem nie panowali nad tym, co działo się na boisku. Mimo ogromnego naporu bialskiej Stali zespół z Landeka wytrwał do końca meczu i po ostatnim gwizdku cieszył się ze zwycięstwa i awansu do półfinału Pucharu Polski BOZPN.







